W październikową chłodną noc zasnąłem pod śpiworem.. w samochodzie. Około 3 rano przyszła taka myśl - trzeba jechać dalej, do Krakowa.. Ruszyłem. Dojechałem jeszcze przed wschodem słońca. Zaparkowałem. Wyszedłem z samochodu... Uśpione miasto. Puste ulice. Udało mi się znaleźć publiczną toaletę. Wszedłem, ciemno, jakaś sylwetka. W mroku próbuję ustalić co się dzieje. Dźwięk suszarki, najpierw strach ale... nie wyczuwam zagrożenia. Intuicyjnie idę dalej, tam dalej jest odrobina światła a nieznajomy stoi w przedsionku przy umywalkach. Nie cofam się. Z każda sekundą zaczynam rozumieć, co się dzieje. Odgłos suszarki, później krótka przerwa, później ruch ręką przy czujnikach i znowu odgłos suszarki i tak non stop. - Ktoś się ogrzewa... ktoś się ogrzewa suszarką... - myślę... - Komuś się zawaliło życie... Wygląda normalnie. Czysty. Ale mocno zziębnięty. Kolejna myśl - gdybym miał termos i coś ciepłego... ale nie mam... Odzywam się:
- bracie, potrzebujesz czegoś? Może dać Ci pieniądze?
- nieee... może nie... napisałem do opieki społecznej...
Patrzę na niego...
Odchodzę ale z oddali on woła do mnie:
- ale to miło z twojej strony!
Kolejna karta zapisana. Kolejny dzień z życia. List w butelce. Jest na tym świecie tyle cierpienia... ale niezależnie od wszystkiego każdy z nas czeka na list. Nie raz nie dwa rany i ból izolują. Wtedy człowiek już tylko zerka przez kolorowe szkło, trochę z niedowierzaniem przeciera oczy i stara się czytać nie otwierając przesyłki... List w butelce to zawsze list od Boga. On pisze do każdego - i do tego w samochodzie i do tego przy suszarce i do wesołego i do smutnego i do człowieka pogubionego i tego odnalezionego. Bóg jest zakochany w każdym z nas. On pisze i wysyła listy... i lubi jak je czytamy... "To nie świat stworzyłem nie tak, Ja czekałem w prostych rzeczach" /Piosenka dnia PD, "W Nadziei Świat/.
Płyta "W Nadziei Świat"... to trwało tyle lat. A teraz mam ją na biurku przed sobą - gotowa. Może już czas aby otworzyć tę przesyłkę... List w butelce. Niech ta płyta okaże się Waszą radością i Nadzieją. Powiadają, że Nadzieja umiera ostatnia. To nie prawda... Ona nie umiera nigdy.
Tomasz Kwiatkowski
październik 2020, wieczór